Sign In
New User? Sign Up
pluk
? Already a member? Sign in to Yahoo!

Yahoo! Groups Tips

Did you know...
You can search the group for older messages.

Messages

  Messages Help
Advanced
Fw: Jak zostać Polakiem Igor Ryciak   Message List  
Reply | Forward Message #553 of 949 |
Jak zostac Polakiem?

http://www.przekroj.pl/wydarzenia_kraj_artykul,3643.html

Jak zostać Polakiem Igor Ryciak

Trzeba być walecznym, wytrwałym i oczytanym - inaczej Polakiem nie da
się zostać. Bo droga do polskiego obywatelstwa jest kręta i pełna
zasadzek


Amerykanie czy mieszkańcy Europy Zachodniej, którzy przyjeżdżają do
naszego kraju, mają na ogół masę rozmaitych spostrzeżeń. To, co
najbardziej rzuca się w oczy, to fakt, że mieszkańcy o innym niż biały
kolorze skóry czy choćby o innych niż słowiańskie rysach stanowią w
Polsce rzadkość. Ci, którzy mimo wszystko tu mieszkają, w większości
przyjechali na studia, załatwić jakieś interesy albo po prostu
pozwiedzać. Wcześniej czy później wrócą tam, skąd przyjechali. Można
przyjąć, że nie jesteśmy państwem wystarczająco atrakcyjnym dla
cudzoziemców. Ale to tylko część prawdy. Druga część jest taka, że
polska polityka imigracyjna jest odstraszająca. Zarówno w stosunku do
cudzoziemców, jak i naszych rodaków z obcym paszportem starających się
o prawo zamieszkania w ojczyźnie. Zostać Polakiem pełną gębą naprawdę
nie jest łatwo.
Sposób traktowania cudzoziemców (oraz Polaków z obcym paszportem),
którzy chcieliby się u nas osiedlić, określa kilka aktów prawnych.
Najstarsza jest pochodząca z roku 1962 ustawa o obywatelstwie polskim.
W roku 2000 Sejm uchwalił ustawę o repatriacji, a w 2003 roku ustawę o
cudzoziemcach. Z kolei ustawa o Karcie Polaka weszła w życie w marcu
tego roku. Do tego doliczyć trzeba zapisy konstytucji, rozporządzenie
prezydenta oraz orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego z maja 2003 roku.
Ze zrozumieniem i zinterpretowaniem tych wszystkich przepisów kłopot
ma osoba władająca polszczyzną na poziomie profesora Miodka. Dla
obcokrajowców to labirynt, z którego wydostają się nieliczni.
Liczni za to próbują. Wystarczy zajrzeć na ulicę Długą w Warszawie.
Tu, na Starówce, pomiędzy popularną knajpą piwną a klasztorem ojców
Paulinów, mieści się najbardziej oblegany urząd imigracyjny w kraju -
Wydział do spraw Cudzoziemców Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego. W
ubiegłym roku wydano tu 10 tysięcy wiz pobytowych, 8 tysięcy zezwoleń
na osiedlenie się na czas określony. Ale wcale nie trzeba znać tych
statystyk, żeby się zorientować, że w urzędzie na Długiej jest jak w
młynie.
Tłum interesantów zbiera się tu już nad ranem. W samym urzędzie jest
nowocześnie. Petent dostaje numerek i gdy nad drzwiami właściwego
pokoju wyświetli się odpowiednia liczba, wchodzi do środka. I byłoby
pięknie, tylko że o tym, kto dostanie karteczkę z magicznym numerkiem,
decyduje kolejność zgłoszeń. I tak trzeba więc stać w kolejce. Można
oczywiście przyjść po numerek w południe, gdy kolejki już nie ma.
Tylko że wtedy karteczka z numerkiem ma wartość papierka po cukierku.
Urząd kończy pracę o 15. Zdobycie numerka gwarantującego załatwienie
sprawy przed tą godziną to już sukces sam w sobie.
A kto rano wstaje, temu Pan Bóg daje. Wiera, lat 40 ("pracuje się to
tu, to tam"), wstała dziś o trzeciej rano. Pierwszy tej jesieni mróz
Wierze nie przeszkadzał. W jej rodzinnym Charkowie w
północno-wschodniej Ukrainie jest już znacznie chłodniej. Gorzej, że
na Długiej nie ma żadnych ławek. Po pięciu godzinach stania na
chodniku nogi jednak bolą. - Z numerkiem to już inna jakość, proszę
pana - Wiera mówi po polsku niemalże bez akcentu. Wszystko dzięki
dziadkowi, rodowitemu Polakowi, który nie tylko nauczył ją języka, ale
też opowiadał o naszych zwyczajach i prowadzał na spotkania
ukraińskiej Polonii. - Jak urząd się już otworzy, wchodzi się do
środka. Jest gdzie usiąść i jest automat do kawy - pokazuje. Ten
automat to genialny wynalazek. Za wrzuconą monetę krzepi klientów
urzędu bez względu na wiek, religię, rasę czy kraj pochodzenia. A
można tu spotkać obcokrajowców z najbardziej odległych zakątków
świata. Z danych Urzędu do spraw Repatriacji i Cudzoziemców wynika, że
najczęściej aplikacje imigracyjne (różnego typu) składają obywatele
Ukrainy, dalej są Białorusini, Wietnamczycy, Rosjanie i Ormianie.
Rośnie liczba Chińczyków, Hindusów, Kazachów, Mongołów i Turków, a
także Nigeryjczyków. Ogółem w ubiegłym roku w całym kraju o zgodę na
zamieszkanie na czas określony wystąpiło ponad 28 tysięcy
cudzoziemców. Pozytywną decyzję dostało 23 tysiące osób.

Pierwszy krok
Ustawa o cudzoziemcach szczegółowo opisuje, w jakich okolicznościach
obcokrajowiec może dostać takie pozwolenie na pobyt na czas określony
(między innymi małżeństwo z polskim obywatelem, legalna praca,
prowadzenie istotnej działalności gospodarczej). Wszystko trzeba
poświadczyć, przedstawiając odpowiednie dokumenty i wypełniając
formularze.
Pozwolenie na zamieszkanie na czas określony to pierwszy krok do
obywatelstwa. Po pięciu latach nieprzerwanego pobytu w naszym kraju
można się ubiegać o status rezydenta- długoterminowego. By go dostać,
trzeba mieć stałe źródło dochodu oraz ubezpieczenie w ZUS. Chyba że
obcokrajowiec pobierze się z obywatelem polskim. Wówczas po trzech
latach małżeństwa i minimum dwóch latach przebywania w Polsce dostaje
on bezterminowe pozwolenie na osiedlenie się.
Takie samo pozwolenie można też uzyskać w inny sposób. Artykuł 52
konstytucji mówi, że "osoba, której pochodzenie polskie zostało
stwierdzone zgodnie z ustawą, może osiedlić się na terytorium
Rzeczypospolitej Polskiej na stałe". Zdaniem Ewy Piechoty z Urzędu do
spraw Repatriacji i Cudzoziemców przepis ten jest nieprecyzyjny. - O
ile zapis ten stanowi, że polskie pochodzenie winno być stwierdzone na
podstawie ustawy, o tyle nie wyjaśnia, na jakiej podstawie osoba
polskiego pochodzenia miałaby w Polsce zamieszkać. Zastosowanie ma
więc inny artykuł konstytucji, który mówi, że przepisy konstytucji
stosuje się bezpośrednio, chyba że konstytucja stanowi inaczej -
twierdzi Piechota. Czyli właściwa wydaje się ustawa o cudzoziemcach, a
ta nie daje szczególnych preferencji przy ubieganiu się o udzielenie
zezwolenia na osiedlenie się cudzoziemcom polskiego pochodzenia. - Ale
nie możemy ignorować faktu, że takie preferencje wprowadza
konstytucja, która jest aktem wyższego rzędu i ma pierwszeństwo w
stosowaniu - próbuje wyjaśniać zaplątana w prawny węzeł Ewa Piechota.

Polak to katolik
Do tego dochodzi problem, co można uznać za "polskie pochodzenie", bo
tego nie sprecyzowano ani w konstytucji, ani w ustawie o
cudzoziemcach. Problem był tak poważny, że sprawą musiał się zająć
Trybunał Konstytucyjny, który w maju 2003 roku orzekł, iż należy
stosować kryteria opisane w zupełnie innej ustawie - o repatriacji. A
w niej można przeczytać, że polskie pochodzenie posiada osoba, która
jednocześnie spełnia dwa warunki: po pierwsze, co najmniej jedno z jej
rodziców lub dziadków albo dwoje pradziadków było narodowości
polskiej, po drugie - wykaże ona "swój związek z polskością, w
szczególności przez pielęgnowanie polskiej mowy, polskich tradycji i
zwyczajów".
Pierwszy element należy udowodnić dokumentami, gdzie w rubryce
"narodowość" musi być wpisane "polska". Z drugim jest większy kłopot.
- Szczerze mówiąc, tego udowadniania związku z polskością obawiam się
najbardziej - Wiera, która na razie przyszła złożyć formularze,
spuszcza wzrok. Bo w praktyce "wykazywanie związku" to nic
przyjemnego. Przypomina egzamin na studiach z tą różnicą, że nikt nie
wie, jaki materiał trzeba opanować, żeby zdać. Na wywiadzie
imigracyjnym zdarzają się pytania z historii ("Wymień wszystkich
królów z dynastii Jagiellonów", "W którym roku wybuchło powstanie
styczniowe?"), geografii ("Jakie miasto jest stolicą Wielkopolski?"),
obyczajów ("Co się robi w lany poniedziałek?") czy wiedzy ogólnej
("Wymień polskich noblistów").

Przystępując do egzaminu, dobrze być katolikiem. Znaczna część pytań
(ustalanych przez pracowników urzędów wojewódzkich) dotyczy bowiem
praktyk związanych z religią rzymskokatolicką ("Co podczas Wielkanocy
nosi się w koszyku do kościoła?", "Co się robi w Wielką Sobotę?", "Co
robi się w Wigilię o 24? Jak się to nazywa?", "Co to jest Boże Ciało?
Kiedy wypada?", "Kiedy wypada święto Wszystkich Świętych?").
Zdaniem cudzoziemców, którzy na forach internetowych wymieniają się
pytaniami zadawanymi im w urzędach imigracyjnych, to właśnie
zagadnienia związane z religią katolicką zdarzają się najczęściej.
Obcokrajowcy skarżą się jednocześnie, że nigdzie nie można się
dowiedzieć, jaki zakres materiału trzeba opanować, by urząd uznał
wynik przesłuchania za zadowalający.
- To nie jest "egzamin z Polski" - zaznacza Ewa Piechota. -
Postępowanie ma na celu zbadanie, czy pochodzenie danej osoby może być
uznane za polskie. Trudno zatem uznać, iż organ administracji
publicznej może przygotować zakres wiedzy, którą cudzoziemiec powinien
opanować. Treść pytań zadawanych cudzoziemcowi zależy od osoby
prowadzącej przesłuchanie i indywidualnego charakteru sprawy -
twierdzi Piechota. - Wszystko zależy od widzimisię urzędnika - mówi
Wiera. - Ale jestem dobrej myśli. Kupię kilka książek i powinno być
dobrze.
Przesłuchanie w urzędzie na Długiej czeka ją za kilka tygodni. Tablice
nad pokojami, w których odbywa się badanie u petenta poziomu
polskości, groźnie upominają: "Proszę zachować ciszę. Trwa składanie
wyjaśnień".
Gdy Wiera dostanie pozwolenie na pobyt stały (a jej pozbawieni
przodków towarzysze niedoli z urzędu na Długiej statut rezydenta
długoterminowego), zrobi kolejny krok ku obywatelstwu. Wniosek o
naturalizację można złożyć po kolejnych pięciu latach. Składa się go
do prezydenta (lecz za pośrednictwem tego samego urzędu). Bo tylko
prezydent zgodnie z konstytucją może nadawać obcokrajowcom polskie
obywatelstwo.
W ubiegłym roku Lech Kaczyński naturalizował blisko trzy tysiące
obcokrajowców. Jednym z nich był Roger Guerreiro, piłkarz z Brazylii,
który został Polakiem tuż przed mistrzostwami Europy w Austrii i
Szwajcarii (w wyjątkowych sytuacjach prezydent może nadać obywatelstwo
z pominięciem procedur).
Uroczystość odebrania przez Guerreira aktu nadania odbyła się z wielką
pompą. Zwykle dzieje się to banalnie. W podpisanym jeszcze przez
Aleksandra Kwaśniewskiego rozporządzeniu o szczegółach trybu nadania
obywatelstwa zapisano, że decyzję odbiera się w okienku starostwa
powiatowego, gdzie mieszka świeżo upieczony Polak. Nie musi on - tak
jak jest na przykład w Kanadzie - zdać egzaminu ze znajomości ustroju
nowej ojczyzny oraz praw i obowiązków obywatelskich. Nie musi też -
jak jest w USA - zdać egzaminu ze znajomości konstytucji, by potem
złożyć przysięgę na jej przestrzeganie. Po 10 latach starań odbiera
się tylko niepozorny list z prezydenckiej kancelarii.

Igor Ryciak
"Przekrój" 48/2008




Tue Feb 24, 2009 11:24 am

kovaliv@...
Send Email Send Email

Forward
Message #553 of 949 |
Expand Messages Author Sort by Date

Jak zostac Polakiem? http://www.przekroj.pl/wydarzenia_kraj_artykul,3643.html Jak zostać Polakiem Igor Ryciak Trzeba być walecznym, wytrwałym i oczytanym -...
o. Vitold Yosyf Kovaliv
kovaliv@...
Send Email
Feb 24, 2009
11:14 am

Prezydent Gdanska Pawel Adamowicz - ZDRAJCA. Prezydent RP Lech Kaczynski - ZDRAJCA I OSZUST. http://www.geocities.com/klaudiuszwesolek/tpi.html   [Non-text...
Klaudiusz Wesolek
klaudiuszwes...
Offline Send Email
Feb 25, 2009
9:41 am
Advanced

Copyright Š 2009 Yahoo! UK. All rights reserved.
Privacy Policy - Terms of Service - Guidelines - Help